5/27/10

one day







Mówią- stara miłość nie rdzewieje. Dwa dni temu włączyłam telewizor. Kanał 78. World Fashion Channel. Powrócił mój nałóg. Powróciło popijanie zielonej herbaty przy oglądaniu pokazów. Powróciło wyczekiwanie na Burberry. Za te parę godzin jestem w stanie oddać wszystko ;)

I'm totally addicted to World Fashion Channel. Who thinks watching fashion shows is the best way to relax-hands up!:)

wearing dress by my Grandma; f&f something (i have no idea how to call it...); second hand bag
(sukienka-uszyta przez moją Babcię, narzuta - f&f , torba-ciucholand)
ph.Julka

77 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

5/24/10

wire to wire






 I trafiło na mnie. Jestem kolejną. Zakonnicą, szkapą, zjawą. Chociaż nie jestem z tych osób, które wchodzą do sklepu tylko po rzeczy "in", to nie mogłam się oprzeć ;) i poddałam się trendowi na długość maxi. Po całym dniu w szkole w tej oto spódnicy (która ani ciężka, ani o dziwo taka niewygodna nie jest) stwierdzam- jest ok. Nie było wywrotki, wygląd podoba mi się. A jutro, jutro, jutro zmiana biegunów. Ultra krótkie....coś.

It seems I've just become another fashion victim. Despite I'm not a person who goes shopping and buys clothes which are 'in' , I have to say that I totally fell in love with "maxi" trend. It looks great, it's comfy (at the beginnig I thought it would be a nightmare)

wearing second-hand tshirt, second-hand denim jacket, second-hand skirt, second-hand bag, vagabond shoe; h&m sunglasses
(tshirt- ciucholand; kurtka-ciucholand; torba-ciucholand; spódnica-ciucholand; okulary-h&m)




ph.Paula

87 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

5/22/10

turban and inspirations





me on the first photo, 2,3,4,5- tfs

mmmm...pogoda "wręcz stworzona" na zdjęcia w plenerze.

40 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

5/20/10

me and bloggers in Viva!Moda magazine





Viva!Moda summer issue 2010

Jak na razie to moja największa przygoda. Jeden dzień, który zostanie w mojej pamięci na zawsze ;) W Warszawie byłam już na 9.30. Dojechawszy na miejsce ja, Alice, Madame Julietta, Pani Ekscelencja, Ryfka i Styledigger zostałyśmy poddane zabiegom upiększającym :) Fryzura, makijaż, paznokcie (co do paznokci..odrywanie tipsów rozpracowywałam dzień później ;)). Strój, ostatnie poprawki i można było wychodzić. Pierwszy raz nosiłam tak wysokie szpilki i pierwszy raz biegałam na obcasach (jednym słowem-szkoła życia ;)). Na ulicach wzbudzałyśmy hm...nie lada zainteresowanie. Robiono nam zdjęcia komórkami, a mała grupka przechodniów obserwowała naszą bójkę przed wystawą sklepową ;) Słowem-ten dzień był zupełnie nierealny, cudowny, aż trudno było mi wracać do Krakowa. 
Bardzo dziękuję całej ekipie, Poli Madej i  kochanym dziewczynom!

P.S. "Panie, my tu FASION" przejdzie do historii ;)
P.S.2 Pan krzyczący z samochodu "Ładne jesteście dziewczyny" też ;)
P.S.3 Turban zagościł u mnie na głowie ;)  tutaj 

It's the biggest adventure I've ever had. Me, Alice, Madame Julietta, Pani Ekscelencja, Ryfka and Styledigger are in Viva!Moda magazine. Photoshoot in Warsaw was amazing! Wearing HIGH-heels maybe less ;) 

71 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

5/11/10

I believe I can fly



Mokasyny to moja najnowsza zdobycz z Włoch. Pamiętam, że kiedy byłam mała, z krzykiem uciekałam na widok takich stworków. Potem nastąpił okres zapomnienia, aż do teraz. Zorientowałam się, że conversy i koturny nie są jedynymi butami na tej ziemi i pełna pozytywnej energii wkroczyłam do włoskiego sklepu z butami. Zaatakowały mnie (kontrowersyjnej urody) trampki na szpilkach. Niezbyt dobry początek, prawda? Skulona mijałam wysokie szpilki, baletki, sandały, buty dla babć (nie wiedziałam, że są na to specjalne działy), aż w końcu trafiłam na królestwo mokasynów. Zobaczyłam je- brązowe, piękne, powiem aż- szlachetne (:D) Chyba nie muszę pisać, jak skończyła się ta przygoda?:)
Mini sesja z Paulą była przezabawna. Ludzie uśmiechali się z politowaniem, kiedy po raz tysięczny skakałyśmy/biegałyśmy złapane za ręce ;) Poza tym odkryłam u siebie jedną dziwną rzecz- nie czuję, kiedy jestem zamoczona w kałuży po kostkę ;) Może przydadzą mi się takie zdolności w przyszłości. Zobaczymy.
I trochę z serii "dziwne zdjęcia"
zdjęcie ;  zdjęcie ; zdjęcie ; zdjęcie

These moccasins are my newest haul from Italy. When I was younger I used to hate them and run away when I saw them. Then I just forgot about this type of shoes. Until now. So, full of energy, I went to a shoe shop in a city near Riva del Garda. I passed high-heels, sandals, shoes for grandmas (?!?!) and I finally saw them. Brown.Beautfiul. Perfect. I really don't need to tell you what the end of this adventure is?:)
Mini session with Paula was a great fun! I wouldn't be me if I didn't make stupid faces and have a laugh attack ;)

wearing second-hand shirt, Mum's scard, shorts after my Dad, pushy wamp shoes

yeah...

ph. Buńol ;)

63 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

5/9/10

Riva del Garda

Riva del Garda piękna, piękna jest. I z roku na rok coraz ładniejsza! Tydzień w tym miejscu i włoski podszkolony, i mokasyny kupione, i nawet Vogue i Elle już leżą na półce. Żyć, nie umierać. W tym poście zrezygnowałam z pokazywania siebie, bo i nie ma po co. Ze względu na ograniczoną ilość ubrań, mój dzienny strój składał się z bluzy, jeansów i trampek. Natomiast mój wieczorowy strój składał się z bluzy, jeansów i trampek ;)



A w Arco i zielenina była, i kurczak był (którego dla nas nie starczyło), i podejrzane typy grające na gitarze były. Czyli full wypas bez dwóch zdań.

A tu już w Weronie.

Znalazł się i sklep z kapeluszami.



Oczywiście to tylko jedna część lodów. W moim wafelku znalazł się smak o niewinnie brzmiącej nazwie "Viola". Po zjedzeniu doszłam do wniosku, że perfumy wolę mieć na nadgarstkach, raczej nie w buzi.


Jak widać coś z tymi lodami było nie w porządku...


Jak na złość przez większość czasu padało i padało. Nawet Werona tonęła w deszczu.

P.S. Na komentarze i maile odpowiem wkrótce.

53 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)