2/29/12

bicycles

(ph. Ola Knapik / wearing second-hand shirt, second-hand belt, second-hand skirt)

      I'm totally non authentic. I'm wearing a skirt full of crazy bicecycles and I don't even own one.I know, it's super no-eco attitude but it just happened that when I finished my primary school, grew up a little I had to get rid of my old bike and didn't have time/will to buy a new one. So it was Italy, Riva del Garda, when together with my family we rented bikes and had wonderful trips around the lake. And then I realized: WOW I LOVE BIKING. You know, that wind in your hair, that mysterious aura you spread around you. So yes, I wanted a new bike. But not just a regular bike. What I meant was a vintage-oh-so-classy-I-have-just-got-you-out-of-the-bin-look-but-actually-i-paid-for-you-pretty-much bike. You get the difference, I hope.

"If you want to save up money for a bike, at least buy a decent one, sporty!" my dad said. I BEG YOU PARDON? There's no way I would ever buy a sporty one, can you imagine myself like on it in this outfit? Totally chic, right?

      So it was three years ago. And I still don't have a bike. It would be pretty nice actually to own one. Just imagine all those fancy poses you can do for photos with your bike by your side. "Yayy I'm on my bike!" , "I'm walking, just holding my bike - oh so romantic", "I'm sitting on my bike, watching the sunset", "I'm riding my bike, living in my own world", "I'm taking a break, having a picnic, my bike by my side of course". It's just great, isn't it? Take Garance Dore, Brigitte Bardot for instance. They are just rocking their bikes, in totally fashionable way (of course!). It just seems having a bike (I DARE TO REMIND YOU - NOT A NORMAL ONE, FOR CHRIST SAKE!!!) takes you to next level of being a good photoghrapher/blogger/stylist - it just gives you that mystery, romantic + eco-counscious atmosphere around you. You're totally desired, oh yeah. You and your vintage-oh-so-classy-I-have-just-got-you-out-of-bin-look-but-actually-I-paid-for-you-pretty-much bike.

       I don't think I'm going to get a bike somewhere in future. Note that my dad is still stubborn about the sporty one! (Blaaahhhh!) And about nice photos....Well, there's always bike parking to do a photoshoot, but no, I'm not that desparated. I think the only time you can do this is when you're just being photographed for the Sartorialist.


        Jestem kompletnie nieautentyczna. Mam na sobie spódnicę zapełnioną szalonymi rowerkami, a sama nie posiadam nawet jednego. Jakoś tak się złożyło, że kiedy skończyłam podstawówkę i podrosłam, stary rower musiał pójść w odstawkę, a czasu/chęci nie miałam, żeby zakupić nowy. Miłość do jeżdżenia na rowerze odrodziła się jednak we Włoszech, kiedy z całą rodziną wypożyczaliśmy rowery i wybieraliśmy się na przejażdżki wokół jeziora. TAAAAK, ten wiatr we włosach, ta aura tajemniczości i zadumy, którą rozsiewa się wokół siebie. TAAAK, KOCHAM JEŹDZIĆ NA ROWERZE. Po powrocie opętała mnie więc mania. Chciałam rower. Ale nie normalny rower,a fe! Vintage-super-szykowny-wygląda-jakbym-go-dopiero-wyciągnęła-ze-śmietnika-ale-tak-naprawdę-za-niego-zapłaciłam rower. Czujecie tę różnicę?

"Jak chcesz zbierać na rower, to w grę wchodzi jedynie porządny, sportowy" stwierdził mój tata. NIEEEEEEE. Nie było mowy, żebym zdecydowała się na sportowy rower, no bez przesady, wyobrażacie sobie mnie na nim w tych wszystkich tiulowych spódnicach? Super szyk, prawda?

       Tak się miała sytuacja trzy lata temu. Do dziś nie kupiłam roweru. Myślę sobie jednak, że miło by było go mieć. Posiadanie roweru z pewnością urozmaiciłoby tego bloga. Wyobraźcie sobie tylko wszystkie piękne pozy, które można uwieczniać na zdjęciach. "Juhu, jestem na rowerze!","Idę sobie, rower prowadzę - bardzo romantyczne zdjęcie" albo "Siedzę na rowerze, obserwuję zachód słońca" bądź "Jadę na rowerze, pogrążona we własnych myślach" lub "Robię sobie przerwę na piknik, rower oczywiście znajduje się blisko mnie". Byłyby piękne zdjęcia. Weźmy na przykład Garance Dore czy Brigitte Bardot
Może się nawet wydawać, że sam fakt posiadania roweru (pozwolę przypomnieć: NIE NORMALNEGO ROWERU, NA MIŁOŚĆ BOSKĄ) można zrobić z nas lepszego fotografa/blogera/stylistę - dodaje nam nutki tajemniczości, a jednocześnie romantycznej-eko aury. Jesteśmy pożądani, o tak! My i nasze Vintage-super-szykowne-wyglądające-jakbyśmy-je-dopiero-wyciągnęli-ze-śmietnika-ale-tak-naprawdę-za-nie-zapłaciliśmy rowery.

        Nie zanosi się na to, żebym kupowała w najbliższym czasie ten środek transportu. Mój tata nadal uparcie obstaje przy sportowej wersji. (Fuuuuuuu). A co do zdjęć...Zawsze zostaje jakiś parking rowerów, ale spokojnie, tak zdesperowana nie jestem. Wyjątek zrobiłabym jedynie dla Scotta.

192 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

2/25/12

new hair

       Once a year a strong will to change something in my life appears inside me. I'm not good at changing habits just becasue I'm too lazy to make such an effort, I'm too tired to make an interior makeover, I'm leaving plastic surgery to the others, and wearing lipsick is not particularly 'my' thing. But there is always HAIR. Suddenly long hair seems to be so boring for me, droopy and just gross. So during this "I wanna change in my liiiiife!!!" period, I ask myself probably twenty times a day "How could I bear this awaful haircut?!" and each hour that separates me from going to hairdresser's (ABSOLUTELY GIANT CHANGE IN MY LIFE) is similiar to agony.
 
       When last week I stated firmly that my relationship with long hair was over, I had to prepare a plan of my new haircut, I just couldn't go bare -handed to the nearest salon (after all I was getting ready for the ULTIMATE CHANGE IN MY LIFE, right?). My first thought was - the 60s. You know, that nice-looking, youthful mod-alike hair, that at the same time reminds me kinda of a young parisian - always busy, but always so chic! Quickly did I realize that I don't have straight hair and straightening is not a lovely idea. So if the 60s didn't work maybe my beloved 50s could? Yes, that was an awesome idea. Just perfect. A few hours later I changed my mind though, since extremely short hair works better for the others, I suppose.
      Oh, let's not forget about Alexa! One glaze in the mirror was enought to realize we don't share the same face or body so sadly getting a haircut similar to hers was dropped out.
But THE BIG DAY OF THE BIGGEST CHANGE IN MY LIFE was about to come and when it finally did, with a bunch of haircut photos which I wasn't going to show anyway did I go to the hairdresser's.
-How are we getting them cut?
("I was thinking Lauren Bacall-alike?/Mmm...london chic would look good on me, I suppose!/Let's fray it, I want the upper section to be nice and wavy/ Ebony - that's the idea!")

-Emmmm....well, above the shoulders..?

And it happened.
       

      Przynajmniej raz do roku nachodzi mnie ogromna, przeogromna chęć zmiany w swoim życiu. Na zmiany w nawykach jestem zbyt leniwa, zmieniać wnętrza domu mi się nie chce, operacje plastyczne zostawiam innym, a szminki niezbyt często noszę. Zawsze więc zostaje pastwienie się nad fryzurą. Długie włosy takie fe, nudne, oklapnięte i w ogóle ciężkie. Właśnie w tym okresie "zmian" dwadzieścia razy dziennie zadaję sobie pytanie: "jak ja mogłam z nimi wytrzymywać", a każda godzina, która dzieli mnie od wizyty u fryzjera (CAŁKOWITEJ, NIESAMOWITEJ ZMIANY W MOIM ŻYCIU) jest dla mnie istną męką.

      Kiedy więc ponad tydzień temu uznałam, że wystarczająco się tych długich włosów nanosiłam, musiałam zrobić konkretny plan nowej fryzury. Pomyślałam, że miło by było mieć włosy w stylu lat 60., czyli coś na kształt londyńskiej 'mod girl' lub bardziej współczesnej, zabieganej, ALE bądź co bądź bardzo zadbanej paryżanki (a jak!). Szybko jednak się zorientowałam, że przecież prostych włosów to nie mam, a prostować nie zamierzam. Skoro lata 60. nie wchodziły w grę, pomyślałam, że fryzura rodem z lat 50. byłaby wyśmienitym pomysłem. Jednak kilka godzin po podjęciu tej decyzji, uznałam jednak, że aż tak dużej zmiany nie zamierzam wprowadzać i w sumie to chyba niezbyt mi będzie dobrze w aż tak krótkich włosach.
       Cóż mi zostało...Ach tak, nie zapominajmy o Alexie. Patrząc w lustro, stwierdziłam, że ani jej twarzy, ani jej figury trudno się u mnie doszukać, więc porzuciłam ten pomysł, a wtedy - wierzcie mi - na mojej twarzy odmalował się niemały smutek.
       Sądny dzień nadszedł jednak i z toną zdjęć fryzur w komórce, których i tak nie zamierzałam tworzyć na mojej głowie, udałam się do fryzjera.

- To jak ścinamy włosy?
(Może coś w stylu Lauren Bacall? / Hmm...w sumie preferowałabym londyński szyk / Może lekko postrzępmy włosy, chciałabym, aby górne partie ładnie układały się fale / A wie Pani co? Może jakiś lekki heban) 
-Eeee....no, tak jakoś przed ramiona

I stało się.

183 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

2/12/12

si tu gagnes au flipper






(ph. Julia Gnatowska / wearing Storets jacket, second-hand dress)

Spending the  first days of winter break at my best friend's house, watching French movies, New York Fashion Week, taking pictures in the snow acting like a total jerk. 

Pierwsze dni ferii zimowych spędzam u swojej przyjaciółki, oglądając stare francuskie filmy na przemian z nowojorskim tygodniem mody, robiąc głupkowate zdjęcia w śniegu. Tę sesję zrobiłyśmy wczoraj w Pałacu pod Baranami - serdeczne podziękowania dla pana, który zapalił nam światło ;D

208 komentarze:

«Oldest   ‹Older     Newer›   Newest»
«Oldest ‹Older     Newer› Newest»

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

2/7/12

paradisco






(ph. Olga Kacprzak/ wearing second-hand coat, Tesco F&F scarf, leggins I bought from Kasia, Fly London shoes via SchaffaShoes, Mango bag)

That's what Krakow looks like now. All in snow. My survival kit when it's -379347493747 Celcius outside? Two coats. I don't care I probably look like a big bear as long as I feel warm. 

Kraków w śniegu. I tak all day, all night. Nie wiem z jakiego powodu nie chciało mu się padać w grudniu (kiedy była na to pora!), tylko teraz, bez przerwy, non stop. Ale w słuchawkach gra Charlotte Gainbourg, a na sobie mam dwa płaszcze, więc przeżyję. 

PS Szybko dodaję teraz posta, nauka mnie dopiero czeka ;D, więc na komentarze pod poprzednim wpisem odpowiem późno wieczorem. A! Na Facebooku już zawiadomiłam, tutaj jeszcze nie. Gdyby Wam się np.: nudziło, nie wiedzielibyście w co w tym Internecie klikać, możecie zagłosować na mnie w konkursie TUTAJ (klikając w "lubię to")
Please guys vote for me here (by clicking on the "like it" button)


112 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

2/4/12

lazy Saturday

Have I already told you I love shopping for men's clothes? In the shopping mall, I hardly ever buy something in the women's section, I don't know why but it kinda seems I don't enjoy it. Anyways, I love, love, love men's cardigan, sweatersm tshirts and all that jazz. This cardi is my newest second-hand treasure.
Nie wiem, czy już się tutaj dzieliłam tą fascynującą informacją, ale jestem WIELKĄ fanką męskich ubrań. Kiedy jestem w centrum handlowym, rzadko kiedy zdarza mi się coś kupić na damskim dziale, nie wiem z jakiego powodu, ale nie sprawia mi to żadnej przyjemności. Inaczej jest natomiast po drugiej stronie sklepu ;D, gdzie te wszystkie ubrania zdają się być taakie piękne! A najpiękniejsza to jest w ogóle mina poruszających się po sklepie przedstawicieli płci męskiej, kiedy obładowana tshirami, kardiganami idę do przymierzalni. Ten kardigan udało mi się upolować na męskim dziale w ciucholandzie.

I'm loving my new beauty bag. The vibrant colour is visible in my bag plus the shape is just perfect! I always carry two little sampler pots with Nivea Baby Powder and a little bit of foundation Rimmel Wake Me Up (which is my new discovery. Love it so much!!!), Carmex lipbalm and a sample of Bourjois blush.
Podczas ostatniej wyprzedaży w Mulholland Drive, udało mi się kupić tę kosmetyczkę od  bardzo sympatycznej Chelsea z Australii. Jej firma oferuje właśnie takie cuda ;), oprócz tego zeszyty, notesy, długopisy i inne duperele. Dostaję mnóstwo pytań, co trzymam w mojej kosmetyczce, a więc proszę bardzo, odpowiadam ;) : z reguły noszę dwa małe słoiczki po testerach, w jednym trzymam puder dla niemowląt Nivea (puder do pupci niemowlaka zawsze spoko), a w drugim kroplę podkładu. Teraz jest to Rimmel Wake me Up (zachwyt!). Oprócz tego jest też Carmex i próbka różu Bourjois.



Ostatnio (no dobra, nie tak ostatnio. Całkiem dawno temu) odwiedziłam Portobello Vintage, mieszczący się na ul. Floriańskiej. (tak, u Asi też mogliście go zobaczyć ;)). Wreszcie porządne ubrania vintage z prawdziwego zdarzenia ;D Niestety ceny są dość wysokie (z drugiej strony to całe sprowadzanie ciuchów, wyszukiwanie musi kosztować). Dlatego zostaję przy ciucholandach ;)

Enjoying Friday morning before my classes start. /  Przepyszne drugie śniadanie w Dynii (dwa kroki od mojej szkoły. Ulica Krupnicza to istne kłębowisko dobrych lokali! Karma, Dynia, Mięta zawsze poprawiają humor)

113 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)