Ciao ragazzi! I'm back home again after a four-day trip to Trapani, Sicily. There is nothing I could love more than travelling, meeting new places, eating delicious food (I have to say I especially love this part) and leaving my normal life at home. Italy seems to be one of my favourite destinations when it comes to journeys, the atmosphere here is just amazing. And I can practice my Italian - I was really surprised that I was able to communicate here and didn't repeat "Scusi, non capisco" everytime somebody would open his mouth. Well, it's a little bit harder than in the north, but my Italian teacher warned me their accent is quite difficult to understand. But anyways, I made it. I already feel more Italian.
Ciao ragazzi! Właśnie wróciłam z mojej czterodniowej podróży do Trapani na Sycylii. Trudno chyba znaleźć coś, co kochałabym bardziej od podróży (nawet moda zajęłaby prawdopodobnie drugie miejsce), poznawania nowych miejsc, jedzenia pysznych specjałów danego regionu (tę część chyba lubię najbardziej), zostawiania codziennego życia w Krakowie. Włochy to jedno z tych miejsc do których chcę wracać i wracać, miejsce, gdzie czuję się po prostu dobrze i "u siebie". No i oczywiście zawsze też robię gimnastykę moich zdolności językowych, tworzę różne konstrukcje , których chyba żaden z Włochów jeszcze na oczy nie widział (ani też nie słyszał, dopóki ja nie zabłysnęłam swoją nadzwyczajną znajomością języka), zapominam jak powiedzieć "statek", kiedy piętnaście minut przed odpływem wciąż szukamy drogi do portu i tak i tak dalej. Ale i tak muszę stwierdzić, że (oprócz tych dwóch wpadek, zupełnie przypadkowych) poradziłam sobie dobrze, przynajmniej nie powtarzałam w kółko "Scusi, non capisco" za każdym razem, gdy ktoś otwierał buzię. Było trochę ciężej niż na północy, ale przed innym dialektem południowców ostrzegała mnie moja nauczycielka. W każdym razie - wybierzecie się ze mną do Włoch, nie zginiecie.
Near Villa Cavalotti in Marsala. I seriously had some problems with showing so much skin as I got sunburn all over my legs and arms the day before and I looked.... interesting. Note for me : one layer of SPF is not enough. Never.
W pobliżu willi Cavalotti w Marsalii. Tego dnia miałam opory przed pokazywaniem się większej liczbie osób w takim stroju (kiedy odczuwałam chociaż minimalny spadek temperatury, wkładałam szybko czarny kardigan) z racji tego, że dzień wcześniej mądrze oparzyłam się cała na plaży i moje ręce i nogi wyglądały dość....interesująco w czerwonych plamach. Na przyszłość : jedna warstwa kremu z filtrem nie wystarcza. Nigdy.
Oh... food. Show me a better place to eat than Italy. I really admire Italian people, because if I lived here I would probably wander from one cafe to another, from one trattoria to a fruit shop, just sitting and eating - that would be my life for sure.
Ach, jedzenie. Jak obżerać się to tylko we Włoszech. Szczerze mówiąc, podziwiam Włochów, bo gdybym to ja tu mieszkała, moje życie prawdopodobnie opierałoby się tylko na chodzeniu z jednej kawiarni do drugiej, z trattorii do sklepu z owocami, zahaczając jeszcze o piekarnię. Siedziałabym i jadła. Targi (takie jak na zdjęciu powyżej) też niby w Polsce mamy, ba! ja nawet mam plac koło siebie, ale nie powiedziałabym, że można tam odczuć włoski klimat...
The moment I start to copy my photos from my camera to the computer I realize I probably the biggest fan of balconies and windows ever. And then I notice that I'm also a big fan of cars, lamps and plants. I don't want to bore your, really, that's why I chose only four pictures from this category. But I have more. Believe me.
W momencie, kiedy zaczynam zgrywać zdjęcia z aparatu na komputer, uświadamiam sobie, że jestem chyba największą fanką balkonów i okien na całym świecie. Potem, wraz z kolejnymi minutami spędzonymi na oglądaniu moich dokonań, stwierdzam, że w następnej kolejności jestem fanką samochodów, lamp i dziwnych roślinek. Nie chcę Was zanudzać, dlatego wybrałam tylko trzy zdjęcia. Ale mam ich więcej. Wierzcie mi na słowo.
This is the only pic I managed to take of my sister when she's not showing her tounge, trying to destroy my camera, almost crying etc. Being a blonde she caught attention of nearly everyobody and I really stopped counting times when I heard "Che bella bambina!". When I get old and have no family, friends, cash and happiness and I come to Italy to find a rich mafioso to marry me, the first thing I'll take with me is a blonde wig. That's for sure.
To chyba jedyne zdjęcie Zuzi, na którym moja siostra nie pokazuje języka, nie próbuje zniszczyć mojego aparatu, nie dotyka palcami obiektywu i robi obrażonej miny. Jako blondynka robiła furorę wśród Włochów i w pewnym momencie przestałam liczyć, ile razy mogłam usłyszeć "Che bella bambina!". Ta przygoda nauczyła mnie jednak, że kiedy będę już stara, bez rodziny, przyjaciół, pieniędzy i szczęścia, i wybiorę się do Włoch w poszukiwaniu męża mafiosa, to pierwszą rzeczą, którą bezwzględnie spakuję do walizki będzie blond peruka. Mój plan będzie wtedy skazany na sukces.
The sea in Trapani. Seems like paradise. / Morze w Trapani, o krok do nieba.
New pair of shoes and my Brylove sunglasses - let's not forget I'm here to write about clothes and simiar things, guys! / Nowa para butów i kocie okulary Brylove, czyli hola!hola! to w końcu blog o ciuchach i tym podobnych!
One of the best things about travelling is of course seeing every day life of strangers, observing new cultures etc. Do you remember when I came from the USA I was more or less shocked about how the people dressed, their carefree attitude towards dressing up. Here, in Sicilia things are so different. Maybe it's only my impression but it seems that here it's all about men. They take great care of themselves, always appear extremely elegant, well dressed. For me, it seems that women are in the background.
And yes, the elderly. If you want to retire, first save some money and then come to Sicily. Being here I just loved to watch those people sitting in the cafes, men dressed up so lovely playing cards and drinking espresso in the break, women wearing beautiful earings and neckleces. Either they spend all days on style.com and in front of their wardrobes or they just somehow developed this unerring taste, which the youngs still hasn't. You choose.
To, co kocham w podróżowaniu, to patrzenie na codzienne życie obcych ludzi, obserwowanie innej kultury, zwyczajów. Pamiętacie pewnie, kiedy po podróży do USA, dziwiłam się ogromnie jak to oni tam się noszą, ile w nich nonszalancji etc. Tu sprawy mają się całkiem inaczej. Może to tylko złudzenie albo ja tworzę jakieś nowe bajki, ale świat tu kręci się wokół mężczyzn. Dbają o siebie niemiłosiernie, zawsze wyglądają nienagannie, elegancko (albo i nienagannie nonszalancko, nie mam pojęcia, co takiego ma włoski mężczyzna, że nawet jeśli wygląda źle to i tak wygląda dobrze). Zdaje mi się, że kobiety odchodzą na drugi plan.
Ach tak, no i oczywiście starsi ludzie. Powiem tak : jeśli będziecie wybierać się na emeryturę, zaoszczędźcie pieniądze i przyjedźcie na Sycylię. Będąc tutaj, wprost uwielbiałam patrzyć na starszych ludzi siedzących w małych kafejkach, staruszków (zawsze świetnie ubranych) grających w karty i pijących espresso w przerwach, kobiety w pięknych kolczykach i naszyjnikach. Albo ci ludzie są ukrytymi fanami style.com i spędzają całe dnie przed szafą, albo jakimś sposobem wypracowali sobie ten bezbłędny styl, co niestety jeszcze nie udało się młodszemu pokoleniu. Decyzja należy do Was.
Gelati!How can a man choose only two flavours? / Gelati! I jak tu człowiek może wybrać tylko dwa smaki?

269 komentarze:
«Oldest ‹Older Newer› Newest»If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)