(ph. Mum / wearing second-hand sweater, second-hand blouse, Motel Rocks trousers)
Do you have such things in your life that you can't really get rid of because everytime you look at them, they just take you back to your early childhood? I do have a bunch of them. I've got a teddy bear for instance that has been with me every single day since I was six. He's been in New York, Rome, I took him to Greece. It's quite funny how a teddy bear can be your best friend but well...he is. I once also had a doll. But I don't mean Barbie, I'm talking about a real big (the average height of a 5-year-old kid) plastic doll. Her name was Katie and I would spend all the summer holidays with her when I was seven or eight. We would sit in my grandma's garden and I would sell her blades of grass and little flowers pretending they were diamond necklaces and earings. I trurly loved her, not because she was shiny and beautiful. Being honest, I'd say she was rather an ugly doll: made with cheap plastic, with bulging eyes, blonde hair that she would lose everytime I changed her position - but when I was seven she was like the miracle, the most wonderful doll in the whole world. So one day I came to my grandma after school, like I would always do. I quickly ran to get my Katie and take her to the garden. But I didn't find her. I checked everywhere and then found out that my dad had thrown her away. For a seven year old girl it was a real tragedy. I lost one the most important "people" in my life and I didn't have a chance to say goodbye or even give her a hug. Katie was on a dump waste because she was "too old". It seemed that I was the only person that would appreciate her bulging eyes and broken plastic legs. I got a new doll. A baby-doll. It would smell nicely, say "I love you" and make weird sounds whenever somebody would push its belly. I can't remember what happened to it. I don't know whether I took care of it or if I simply liked it. I just remeber it never replaced my old ugly Katie.
Macie takie rzeczy w swoim życiu, których nigdy nie moglibyście się pozbyć? Rzeczy, które w ułamku sekundy przenoszą Was do wczesnego dzieciństwa? Ja takich rzeczy mam kilka. Jest na przykład Rzymek - "pies-miś", który towarzyszy mi każdego dnia, od kiedy skończyłam sześć lat. Był ze mną w Nowym Jorku, Rzymie, zabierałam go do Grecji czy Egiptu. To dosyć dziwne i chyba psychiczne nazywać pluszowego misia swoim najlepszym przyjacielem, ale R. nim definitywnie jest. Miałam też kiedyś lalkę. Nie jakąś tam Barbie, tylko prawdziwą, wielką (przeciętny wzrost pięciolatka), plastikową lalę. Miała na imię Kasia i spędzałyśmy razem wakacyjne dni, kiedy miałam siedem czy osiem lat. Siedziałyśmy u babci w ogrodzie i bawiłyśmy się w sklep; pamiętam, że sprzedawałam jej źdźbła trawy i małe kwiatki, udając, że były to wyroby iście jubilerskie. Strasznie ją kochałam, ale nie dlatego, że była piękna, błyszcząca i wydawała dziwne dźwięki, bo taka nie była i tak nie robiła. Szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy, była całkiem brzydką lalką - zrobioną z taniego plastiku, z wyłupiastymi oczami, z pseudo-blond włosami, które gubiła za każdym razem, kiedy usiłowałam gdzieś ją przenieść. Jednak kiedy miałam siedem lat, Kasia była dla mnie ósmym cudem świata, najpiękniejszą lalą. Pewnego dnia jak zwykle przyszłam po szkole do babci. Szybko pobiegłam po Kasię, żeby zanieść ją do ogrodu. Ale jej nie znalazłam. A szukałam wszędzie. Po pół godziny szlochu, dowiedziałam się, że wyrzucił ją tata. Dla siedmiolatki była to prawdziwa tragedia - straciłam wtedy jedną z najważniejszych osób w moim kilkuletnim życiu, a nie miałam szansy powiedzieć jej "do widzenia" ani nawet jej uścisnąć. Kasia wylądowała na śmietniku, bo tata myślał, że była za stara. Najwidoczniej tylko ja doceniałam jej łuszczące się i wypadające elementy. Na pocieszenie dostałam lalko-bobasa. Lalko-bobas pachniał, mówił "I love you", a kiedy nacisnęło się jego plastikowy brzuchol, wydawał odgłosy, który mogłyby świadczyć o tym, że coś go bardzo rozbawiło. Nie pamiętam, co się z nim stało. Nie pamiętam nawet, czy go lubiłam. Czy się z nim bawiłam, czy się nim opiekowałam. Pamiętam tylko, że nie zastąpił mi starej, śmierdzącej i rozpadającej się Kasi.
So yes, I do have things, that I'm not able to get rid of since they allow me to come back to these moments when all it mattered was my grandma's garden, the Sun and the sold daisies. The sweater from today's post works the same. It's not very pretty or glamorous but whenever I wear it, I feel as if I was six or seven again. And trust me, it's the most wonderful feeling in the whole world. Especially during the Christmas time.
I
want to wish you guys happy and lovely Christmas! Have a huge belly
from all this tasty food, surround yourself with people that you can
always rely on and I wish you a big smile on your face since smile is
probably the most powerful and at the same time the only wonderful
weapon people have. I really hope that one day we all will be wishing
other people well every single day, not only during Christmas time. Have
a holly jolly Christmas!!!
A więc tak, są takie rzeczy, których nie wyrzucam, bo pozwalają mi wrócić do chwil, kiedy liczył się tylko ogród babci, słońce i ilość sprzedanych stokrotek. I tak też jest chyba z dzisiejszym swetrem. Nie jest jakiś piękny i cudowny, ale za każdym razem, kiedy mam go na sobie, czuję się, jakbym miała znowu sześć czy siedem lat. I to jest chyba najpiękniejsze i najmilsze uczucie. A już w czasie świąt niemalże idealne.
Chcę Wam życzyć, Kochani, wspaniałych i przede wszystkim radosnych świąt Bożego Narodzenia! Wielkiego brzucha od obżarstwa, ludzi, na których zawsze będziecie mogli liczyć, uśmiechu na ustach, bo uśmiech to chyba najpotężniejsza i jedyna wspaniała broń, która istnieje. Mam nadzieję, że życzyć dobrze innym ludziom będziecie nie tylko podczas dzielenia się opłatkiem, ale przez cały rok, przez całe życie. Dziękuję za tyle miłych słów, którymi mnie obdarowujecie i jeszcze raz, wesołych świąt!!!
222 komentarze:
«Oldest ‹Older Newer› Newest»If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)