1/25/13

KISS WITH A FIST



(ph. My Mum / wearing Bershka % jacket, Zara % trousers, second-hand sweater, SIX gloves, New Yorker scarf, St.Olivier boots via eButy.pl)


I like many things. I like tea, I like waking up in the morning, I like singing in my kitchen songs from Disney fairytales. And I like testing my things out. Whenever I have a new bag, trousers, jacket, shoes I give them a 'Survival Test'. My Survival Test can be held only once for some time since it's all about going to another city. Krakow is just too secure, I know it too well. I know most of the streets, I know my schedule, I know how to get everywhere, I know which tram I should always take. It's like my home, it's like a big fluffy and soft rug. Wheras any other city....now, that's where real life begins, the land of unknown. Only there I can actually find the real value of a thing. My surival test is quite short - it takes only a day. I test things in the most harsh and horrible way - I have no mercy, cause it's all about survival. My test tells me everything since surviving one day with when I'm travelling, that's a big achievement. Now, take these shoes I'm wearing in today's post.

 

Lubię wiele rzeczy. Lubię herbatę, lubię budzić się wcześnie rano, lubię śpiewać w kuchni piosenki z bajek Disneya. Lubię też testować mój dobytek. Kiedy pojawia się u mnie nowa torba, buty, spodnie, płaszcz, staram się robić im 'Bezwzględny Test na Przeżycie' (nazwa własna). Oczywiście Bezwzględny Test na Przeżycie mogę przeprowadzać tylko raz na jakiś czas, bo wymaga on opuszczenia mojego miasta. Kraków jest zbyt bezpieczny, zbyt przewidywalny, zbyt "mój". Zero zaskoczenia, znam prawie wszystkie ulice, znam mój plan dnia, mam znajome i sprawdzone ścieżki, wiem, do którego tramwaju wsiąść. Kraków jest jak moje mieszkanie, jak wielki, pluszowy, miękki dywanik. Tymczasem inne miasto (nawet miasteczko położone od niego rzut beretem), to już co innego. Tu dopiero zaczyna się prawdziwa szkoła życia, ten nieznany ląd, te niespodzianki z każdej strony. Mój Bezwględny Test na Przeżycie trwa tylko jeden dzień, ale przy testowaniu (i tylko wtedy) nie wiem co to litość i współczucie, bo inaczej cała jego nazwa nie miałaby najmniejszego sensu. Podróżować ze mną łatwo nie jest, więc gratuluję z całego serca każdej rzeczy, która owe podróżowanie przetrwała. Gratuluję też dzisiejszym butom.



Maybe you know, maybe not - yesterday I went to Warsaw to take part in a photoshoot for Glamour magazine with three other lovely girls - Macademian Girl, Maff and Jessy. (I'll be making a whole post about it with backstage photos and a video when the magazine issue is out (probably the end of February) so I'll tell you more about it later. Actually, you can check out my Facebook page, cause I have posted a few picks already)(Now, all I want to say is that it was a wonderful experience. Honestly speaking whenever I went to Warsaw for some 'fashion' events or photoshoots, I would always come back a little bit dissapointed. People from fashion industry always seemed so cold, with their noses stuck up high, too busy to talk to you, too busy to give you a smile. It was like a huge hybrid, I always had the impression they just didn't want to let you in their world. And yep, I could literally name few people who I remember as warm, smiling and just open. And that's why I just can't tell you how thankful I am to all Glamour crew, girls, the makeup artist, the hair stylist and Marcin who took the photos. It was just a pleasure to be there. Finally, feeling just good. But nuff said, I just continue my story about Survival Test). So yes, I took the train and of course, I soon as I got to the capital, I lost my way (how unusual). I'm making some progress though because I actually took the right tram. I got lost as soon as I left it. Snow, freezing cold and nobody who I asked knew the address I was given. So I spent about half an hour in this surrounding. Then it was a little bit of running, a little bit of jumping, walking during the breaks on the photshoot and coming back home. My boots passed the test - I didn't posoizgancsid, I didnt fall and my legs don't hurt. Well done and big congrats.
 

Być może wiecie, być może nie - w środę uczestniczyłam w sesji zdjęciowej dla magazynu Glamour razem z Macademian Girl, Maff I Jessicą (Szykuję cały post ze zdjęciami zza kulis plus filmikiem, umieszczę wszystko już po wyjściu na rynek marcowego numeru, który ukazuje się pod koniec lutego. Kilka zdjęć z "backstage'u" możecie zobaczyć na moim fanpage'u)(Jedyne, co chcę teraz powiedzieć, to że było to naprawdę fantastyczne doświadczenie. Szczerze mówiąc, za każdym razem, kiedy wracałam z Warszawy po jakimś wydarzeniu związanym z modowym światkiem, byłam nieco rozczarowana. Ludzie z tej branży zawsze wydawali mi się i oschli, i zimni, zbyt zajęci, żeby porozmawiać, zbyt zajęci, żeby nawet się uśmiechnąć. Pewnie, na swojej drodze spotkałam niesamowitych i przemiłych osobników, ale muszę tu troszeczkę zgeneralizować, żeby w pełni pokazać Wam, jak strasznie jestem zadowolona z ostatniej środy. Wielkie podziękowania dla całej ekipy Glamour, dziewczyn, Anety, Konrada i Marcina, który robił nam zdjęcia. To była przyjemność być w takim towarzystwie i czuć się po prostu...dobrze :) Ale o tym wszystkim opowiem Wam potem, teraz wracam do Wielkiego Testu.) Po dotarciu do W., wsiadłam do tramwaju i się zgubiłam (a to niespodzianka). Czynię jednak postępy, bo tramwaj wybrałam dobry, gorzej już było ze znalezieniem budynku. Spędziłam więc około pół godziny w towarzystwie śniegu, mrozu i ludzi, którzy, ku mojemu zrozpaczeniu, nie orientowali się w topografii swojego miasta. A potem było trochę biegania, trochę chodzenia w kółko, skakania i na końcu powrót do domu. Buty test zdały - ani się nie poślizgnęłam, ani nie wylądowałam z twarzą śniegu, ani nawet moje nogi nie zdawały się takie obolałe. Cóż mi pozostało innego do zrobienia, niż złożenie butom serdecznych gratulacji i życzenie im powodzenia w przyszłości.






282 komentarze:

«Oldest   ‹Older     Newer›   Newest»
«Oldest ‹Older     Newer› Newest»

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

1/18/13

Questions & Answers Video!
 
 
Right now, I'm working on English subtitles so they should be up soon (well, apparently making subtitles is not as easy as I thought), please please be patient :):) Also, don't forget to change your quality settings to 720p or 1080p - cause otherwise it's just awful. I don't know how to change automatic quality settings, if you guys have any ideas, please let me know :)
 

Uff uff uff nareszcie. Pierwsza sprawa - od razu zmieńcie sobie w okienku YouTube rozdzielczość na 720p lub 1080p, inaczej obraz przypomina wszystko, tylko nie to, co ma przypominać. Nie mam pojęcia jak zmienić automatyczną rozdzielczość na wyższa, jeśli wiecie - dajcie proszę znać. Druga sprawa - jeszcze raz dziękuję za tyle cierpliwości, bo naprawdę przechodziłam z tym videoblogiem samą siebie :)

284 komentarze:

«Oldest   ‹Older     Newer›   Newest»
«Oldest ‹Older     Newer› Newest»

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

1/17/13

SNOW AND GLITTER
 
(ph. Maksymilian Scholl / wearing Sheinside coat, Stylestalker skirt, Second-hand tshirt and cardi, my Mum's scarf, Six bag // Rimmel & YSL lipstick)
 
It's freezing cold and I can literally burry myself in snow. In Poland we're celebrating the arrival of the real winter, yaaay! And no, I do not have bare legs on these photos. I haven't lost my mind even if sometimes I give you guys some good reasons to think I've got some mental problems. I told you some weeks ago that I'm a master of layering. So basically it means that if you see me wearing a skirt and a sweater, I probably have shorts, tshirts and tanktops underneath. This is my way to be able to wear anything I want during all year. Summer dress in December? No problem. Over the knee socks and a short skirt? Of course! What you need are beige tights and...black shorts. I swear by God, black shorts are my life savior. I instantly feel more comfortable, warmer and secure cause you know guys, all these pavements during the winter like to be dangerous and slippery especially when we're wearing short skirts.

Przy takiej ilości śniegu nawet moje osiedle magicznie zamienia się w jakieś lasy rodem z Czerwonego Kapturka. Prawdziwa zima nareszcie nadeszła i to w najlepszym momencie, bo nie wiem jak Wy, ale ja od poniedziałku świętuję (=siedzę i nic nie robię) ferie zimowe. A, od razu wszystkich zapewniam, nie, na tych zdjęciach nie mam gołych nóg. Zmysłów jeszcze nie postradałam, chociaż często daję Wam powody do podejrzewania mnie o to. Jak wiecie, kilka tygodni temu nadałam sobie tytuł Mistrza "Warstwowania". Moje bycie Mistrzem Warstw polega mniej więcej na tym, że za każdym razem, kiedy widzicie na zdjęciach sukienkę/spódnice i sweter, w rzeczywistości mam na sobie jeszcze z siedem dodatkowych części garderoby. "Warstwowanie" pozwala mi nosić wszystkie moje ubrania przez cały rok. Letnia sukienka w środku grudnia? Żaden problem. Zakolanówki i krótka spódnica siedemnastego stycznia? Dla Mistrza "Warstwowania" nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczą beżowe rajstopy i...czarne krótkie spodenki. Czarne krótkie spodenki powinny już dawno dostać nagrodę na moim blogu, bo zakładam je zawsze, kiedy mam na sobie sukienkę albo spódnicę. Jest i wygodnie, i ciepło, i bezpiecznie, bo tak się dziwnie składa, że im krótsza spódnica, tym bardziej śliskie są polskie nawierzchnie.  A kto lubi ryzykować w takich sytuacjach?
 
 


154 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

1/13/13

THE ULTIMATE GUIDE TO...POSING
Please, don't be misled by this optimistic title of today's post because the things I'm gonna write here will be be quite the contrary of it. I've already told you one bilion times that I couldn't be more lame in posing for the photos. When there's a camera in front of me I get shivers, my face turns into a stone and I immedietaly freeze. And yes, I know that almost four years of constant blogging and putting zillions of my pics should have taught me something or at least helped me to get used to it but...they just didn't. Since January is the month of the resolutions (are you guys still sticking to them? I do! And I'm serious), I decided to make one connected with posing because the vision of me shivering etc. for the next four or more years didn't seemed to be very enjoyable. So I got out of my comfort zone, faced the monster and won. Don't get me wrong, though. I haven't become a posing master and I'm not having a photoshoot for Dior tomorrow because of it. I just feel a little bit more comfortable now and I stopped suspecting the camera of having a vicious plan of killing me or something.

I've never supported the theory that a picture can really 'catch' the moment and at the same time show things just as they are. I still do think it is not possible for a photo to show how I really look like. Because it's all about movement. When you're with somebody, you talk with him, you laugh and even when you both are not saying a word to each other, his or hers face features are constantly changing. And I think this constant change is what make us real human beings. A person's never stiff. A picture in my perspective will never 'catch the moment' but it will 'create the moment', look at some things from a particular perspective, emphasize something, hide something else.

Nie dajcie się zmylić temu radosnemu i optymistycznemu tytułowi, bo to, co przeczytacie w tym poście, jest dokładnym przeciwieństwem tego, co w "Nadzwyczajnym Poradniku Perfekcyjnego Pozowania" mogłoby się znaleźć. Zapewne, to już milionowy raz, kiedy wspominam o moim nadzwyczajnym antytalencie do pozowania, ale jest on naprawdę „anty” w pełnym znaczeniu tego przedrostka. Aparat powoduje u mnie swego rodzaju napady paniki, moja twarz zamienia się w kamień, a ciało zastyga. Tak, wiem, że prawie cztery lata spędzone na wyginaniu się przed obiektywem w warunkach różnych, niekoniecznie korzystnych, powinny mnie czegoś w tym temacie nauczyć, albo przynajmniej mnie trochę do tego przyzwyczaić, ale nic takiego się nie stało. Jako, że styczeń to czas postanowień (jestem ciekawa, czy nadal trzymacie się swoich. Ja tak. Nie żartuję), zdecydowałam postanowić sobie coś w tematyce pozowania, bo wizja sesji na kolejne cztery czy więcej lat przyprawiała mnie o mdłości. Pokonałam swoje lęki, zmierzyłam się z potworem i wygrałam. Oczywiście, nie stałam się nagle takim mistrzem pozowania, żeby jutro lecieć na sesję dla Diora z Marion Cotillard, ale powiedzmy, że poczułam się niec pewniej przed obiektywem i przestałam podejrzewać aparat o jakieś niecne plany uszkodzenia, zniszczenia, zabicia mojej osoby.

Nigdy nie byłam zwolenniczką teorii, twierdzącej że aparat jest w stanie "uchwycić moment" i pokazać rzeczy takimi, jakie są naprawdę. Szczerze powątpiewam, czy kiedykolwiek powstanie zdjęcie, które pokaże jak naprawdę wyglądam, czy jak wyglądają inne osoby. Wszystko przecież opiera się na ruchu. Każdy człowiek, z którym przebywam, z którym śmieję się, rozmawiam, czy nawet milczę, każdy człowiek nie przestaje być w ruchu. Jego twarz zmienia się nieprzestanie z ułamka na sekundę i każda z tych zmian tworzy całość. Prawdziwego człowieka. Osoba nie jest w stanie być sztywna i bez ruchu. Zdjęcie, w moim rozumieniu, nigdy nie "uchwyci" momentu, ale ono ten moment "stworzy", ujmie rzeczy z odpowiedniej perspektywy, coś podkreśli, a co innego schowa.


SO here I am, showing you thousands of versions of myself. It's actually quite a funny thing, I wonder if there ever were so many photos that it would be possible to put them on each other and see the closest version to real me. As I said before, camera "creates" the moment and I've always wanted my moments to be the best. I once did great, I once did a little bit worse (but not in a fifty-fifty proportion, I'd say the majority of my attempts were definitely 'a little bit worse'). Anyways, I've managed to notice some things for these four years, create some (lame) techniques that work for me and day by day I'm getting closer to the 'Master of Posing' title (nice joke). Today enjoy my "Ultimate Posing Guide" ("Quite the contrary" edition)!


Pokazuję więc na tym blogu nieskończoność wersji swojej osoby. W sumie to śmieszna sprawa, jestem ciekawa, czy tych zdjęć mogłoby być kiedyś na tyle dużo, żeby tworzyły pewnego rodzaju kalki, które po nałożeniu na siebie, pokazałyby najbliższy mój najbliższy portret. Jako, że, tak jak pisałam, aparat "tworzy" chwile, ja zawsze starałam się je tworzyć jak najlepsze. Raz wychodziło, a raz nie (nie jest to jednak relacja fifty-fifty, powiedziałabym, że o wiele częściej zachodzi ta druga część zdania). Przez cztery lata jednak zdążyłam zauważyć kilka spraw, opracować swoje (często żałosne) techniki i z dnia na dzień przybliżać się do tytułu Mastera Pozowania (dobry żart). Otwieram więc oficjalnie mój "Nadzwyczajny Poradnik do Perfekcyjnego Pozowania" (edycja "Całkiem na odwrót") i życzę Wam niezapomnianych wrażeń podczas lektury!

 

I always look for a place that is not very crowded, suits my outfit and has a good lighting - so bascially I look for Holy Grail. And guess what - I never can find it. What I've learnt is to not be afraid in places that don't look very nice at the beginnng - one of the pictures I like the most is the one taken in front of a grocery store with patatoes in the background. I wouldn't say it's the chicest surrounding ever but the photo turned out to be really nice. So experiment. Maybe one day you'll find patatoes inspiring as well.

Kiedy poszukuję miejsca do zdjęć, zawsze zwracam uwagę na to, żeby było to miejsce niezatłoczone, dobrze oświetlone i pasujące do danego stroju. Jednym słowem są to poszukiwania Świętego Graala, które zazwyczaj kończą się fiaskiem. Nauczyłam się jednak, żeby dawać szansę miejscom z kategorii tych raczej niepozornych - jednym z moich ulubionych zdjęć jest to zrobione przed sklepem spożywczym z ziemniakami na drugim planie. Być może nie było to najbardziej wytworne otoczenie, ale zdjęcia wyszły świetne. Polecam więc eksperymentować. Kto wie, może pewnego dnia i ziemniaki staną się dla Was inspirujące.


People on the street are always willing to help. They'll give me some professional tips how to pose, they'll just stare, they'll tell me that if I freeze my hands I'll never find a husband - it's funny how totally unknown people care about me so much. I remember how scared I was of people. I had this brilliant method that everytime somebody was about to pass the street, I would wait until he passed it. Since Krakow is quite a big and crowded city, I waited almost all the time. So the method wasn't brilliant at all. I only now started to enjoy shooting a little bit more - the thing I love the most is when people just smile or laugh when they see me jumping in a tulle skirt and a jumper when everybody's else wearing coats and scarfs. Yes, I know they laugh because they think I have some mental issues but it's nice to give people a reason to smile anyways, right?

Ludzie na ulicy są zawsze chętni i gotowi do pomocy. Przystaną i zdradzą mi tajniki dobrego pozowania, przystaną i po prostu się pogapią, albo przystaną i stwierdzą, że jeśli przemrożę sobie dłonie, to nie znajdę nigdy męża - to zabawne, jak kompletnie nieznane osoby potrafią się o mnie tak troszczyć. Pamiętam, jak jeszcze do niedawna bałam się ludzi. Miałam jedną wyśmienitą metodę - za każdym razem, kiedy ktoś przechodził, zatrzymywałam się i czekałam, aż już to zrobi, bo czułam się bardzo zestresowana czyjąś obecnością. Jako, że Kraków to dość duże i tłoczne miasto, praktycznie cały czas spędzałam na staniu w miejscu i wyśmienita metoda musiała ulec modyfikacji. Dopiero teraz trochę bardziej spodobało mi się to całe "pozowanie" - lubię, kiedy ludzie uśmiechają się lub śmieją, widząc mnie skaczącą w tiulu i swetrze, podczas gdy wszyscy inni są opatuleni szalami i przykryci płaszczami. Tak wiem, że śmieją się ze mnie, bo zapewne myślą, że mam problemy z psychiką, ale i tak przyjemnie jest dawać ludziom powody do radości, prawda?


Do you know this feeling when you just relax in front of the camera and every picture turns out to be amazing? No? Well, neither do I. Every time I have a 'posing's not difficult at all, I'll make faces like Linda Evangelista' moment that lasts for about 5 minutes, the pictures are the most horrible ones that this world has seen. So lesson number one: don't pretend you're a pro, when you're definitely not. I think it's better to admit that you can't pose than have fifty pictures with your mouth 'Anja Rubik' styled(so with a mouth wide, wide open). Anja is the world's top model and has years of experience. Most of us...don't.

Znacie to uczucie, kiedy po prostu stajecie zrelaksowani przed aparatem, a każde zdjęcie wychodzi niesamowicie? Nie? Ja też nie znam. Raz na jakiś czas przechodzę przez fazę "Aparat nie gryzie, zaraz zrobię minę jak Linda Evangelista". Faza ta jednak trwa z reguły pięć minut i owocuje zdjęciami nienadającymi się to publicznej projekcji. Zasada numer jeden: nie udawaj profesjonalisty, kiedy po prostu nim nie jesteś. Wydaje mi się, że lepiej jest przyznać się przed sobą do znikomych zdolności w tym temacie, niż publikować pięćdziesiąt zdjęć z kategorii "usta jak Anja Rubik" (=mina podobna do miny dzidziusiów, które karmi się wielkim łyżkami z papkami). Anja wygląda pięknie, ale Anja jest najlepszą modelką na świecie, z wieloletnim doświadczeniem. A większość z nas...chyba jednak nie.

Getting ready for a photoshoot in winter is like getting ready for a fight (I suppose). First, I have to prepare myself mentally - so face the fact in a few minutes I'm going to take my coat off and pretend I'm in Egypt when it's snowing all around me. Then, it's time for some warm-up, most of the time I just jump. And then I need some good words from my friends like 'You can do this!'. I count to five and I take my coat off. It's one of the worst things you can experience. But trust me, after a few minutes, get used to it and you're much closer to the title of the Master of posing.

Przygotowania do sesji przypominają przygotowania do prawdziwej walki (tak myślę). Najpierw muszę przygotować się psychicznie do zadania - ściągnięcia płaszcza i udawania na mrozie osoby całkiem zadowolonej z życia. Potem czas na rozgrzewkę - zazwyczaj robię podskoki, dziwne pajacyki, albo gram w łapki z przyjaciółką. Następnie otrzymuję trochę wsparcia w postaci słów "Dasz radę, dasz radę", liczę do pięciu i zdejmuję płaszcz. To uczucie dosyć podobne do tego przy wskakowaniu do morza, na początku jest ciężko, ale potem człowiek się przyzwyczaja i żadne mrozy mu nie straszne.

And that would be all. I know that most of the things I've written are completely useless but I warned you - it's "Quite the contrary" edition. If you like the idea of my completetly useless guides, let me know in the comment, since it's really fun to write them and I think it would be a nice new section on my blog. Oh, and if you have any tips for posing, write them down aswell - maybe I'll finally learn something about it.

To chyba na tyle. Zdaję sobie sprawę z tego, że większość rzeczy, o których napisałam, jest kompletnie bezużyteczna, ale jako, że to przecież edycja "Całkiem na odwrót" (ostrzegałam!), musicie mi wybaczyć. Jeśli podoba Wam się pomysł kompletnie bezużytecznych poradników, dajcie znać w komentarzu - to całkiem dobra zabawa i myślałam, żeby wprowadzić je jako nowy typ postów na blogu. A, a jeśli wpadną Wam do głowy jakieś prawdziwe porady dotyczące dzisiejszego tematu - też dajcie znać, może wreszcie czegoś się o tym nauczę.

(drawing by me)

152 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

1/9/13

WHY SO SILENT
 
 



(ph. Agata Nguyen / wearing second-hand sweater, vintage skirt, tulle skirt underneath, second-hand belt, SIX collar)

154 komentarze:

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)

1/4/13

ARE YOU GIFTED?

(ph. Basia Zielińska/ wearing second-hand sweater, SIX collar, second-hand skirt, Vagabond shoes)
 
 Some of us are good at drawing, some of us are good at Maths (lucky you!). And I am good at finding such beautiful things like this tulle skirt in second-hand stores. Don't ask me about my thifting methods since I don't have them. I'm just a lucky child, I've already told you. Oh, and since it's the first post in 2013, I've got to share with you guys some amazing news (well, at least they're amazing for me). As I said in the previous post, I made some resolutions and guess what - I'm honestly sticking to them. Today it was a biomg day because I got rid of my fear for posing for the photos. (wow.) After such an achievement, I've got a feeling 2013 is gonna sooooo amazing! Xx
 
 Jedni z nas mają talent do malowania, drudzy do matematyki (szczerze zazdroszczę), a jeszcze niektórzy rozbijają kieliszki swoim głosem. Ja za to mam (chyba) talent do znajdowania w ciucholandach rzeczy, takich jak na przykład ta tiulowa spódnica. Nie pytajcie proszę o moje metody poszukiwań, bo takowych nie posiadam. Pan Bóg po prostu, zamiast talentem do obliczania sinusów i cosinusów, obdarzył mnie tym do odnajdywania rożnych rzeczy wśród oparów chemikaliów i gór pościeli czterdziestego użytku. A, i jako, że dzisiejszym postem witam rok 2013, muszę się z Wami podzielić cudownymi wprost nowinami (cudowne są przynajmniej dla mnie). Tak jak wspominałam w poprzednim poście, i w tym roku zrobiłam sobie listę postanowień. A radosną nowina jest to, że rzeczywiście się, jak na razie, ich trzymam, a dzisiaj, po prawie czterech latach, przełamałam swój lęk przed aparatem fotograficznym. Po takim osiągnięciu, już mam przeczucie, że w 2013 będzie się działo :D
 




264 komentarze:

«Oldest   ‹Older     Newer›   Newest»
«Oldest ‹Older     Newer› Newest»

If you can't see your comment or my answers click 'Load more' :) / Jeśli nie widzicie wszystkich komentarzy albo moich odpowiedzi, kliknijcie w 'Load more' :)