9/7/14

Street lights of New York
(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowska) 
⏩ | second-hand shirt | Goodlookin jacket | Zara skirt | Nly Trend shoes | Mohito bag | H&M hat | ⏪

 Nowy Jork. To najlepsze uczucie móc tutaj wrócić. Jest dużo do opowiedzenia i pokazania, ale tym zajmę się po powrocie  - kiedy mój mózg zacznie prawidłowo funkcjonować i zdystansuje się od fashion weekowego szaleństwa. Uciekam więc już do Lincoln Center  - najbardziej komicznego, absurdalnego i kolorowego miejsca w Nowym Jorku na te siedem dni tygodnia mody.

Hello from New York. It is hands down the best feeling to be back here. There's a lot to show you and tell you about but that's going to come when I'm back home - now I'm off to the Lincoln Center - the most hilarious, colorful and absurdal place in New York for the seven days of fashion week.

Read More

8/6/14

The Hoodie | OOTD

(Weronika Załazińska / ph. Maksymilian Scholl) 
 ⏩ | second-hand denim jacket | Zara skirt | second-hand hoodie | Geox shoes | ⏪

Spoglądając na ostatnie kilkanaście postów, można by odnieść wrażenie, że ciągnie mnie do dzielnicowych garażów, całkiem wątpliwej urody zresztą. Wybór takiego, a nie innego tła nie jest spowodowany jednak moją miłością do drzwi garażowych ani tym, że uważam je za jakkolwiek estetycznie atrakcyjne. Dzielnica, w której przyszło mi żyć od dziewiętnastu lat, nie oferuje zbyt rozpiętej oferty tła do zdjęć i wybór ogranicza się do trzech opcji: wózków z napisem Lidl, ścian bloków (które po prostu dobrze nie wyglądają, kąt, światło czy balans kolorów nic z tym nie zrobią) i w końcu - drzwi garażowych. Wahać się tu nie ma raczej nad czym.

Just from looking at the last couple of posts you might get an impression that I have a thing for any sort of garages. The reason why they're always in my background is not because I love them or I find them aesthetically appealing. It's only because my neighbourhood is, let's just say, not very photo-friendly and the three backgrounds you can choose from are: trolleys in the nearest supermarket, walls of the block of flats (that just don't look OK, I'm tellin' ya) and finally - the garages.  You must admit I don't have much of a choice.

 
A co w ogóle z moimi wakacjami? Daruję sobie powtarzanie się, przepraszanie za absencję i obiecywanie częstszych wpisów. Wszyscy chyba już znamy mnie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że i tak będę znikać raz na jakiś czas. Czasem tego potrzebuję i proponuję, że tym razem zostawiam post, tak jak jest, bez żadnych radosnych obietnic na końcu i tych wszystkich bzdur. A co do wakacji...prowadzę najbardziej leniwie i najmniej produktywne życie. Kończę ostatni sezon Friendsów, uzupełniam moją bibliotekę, noszę dresy 24/7, jem śniadanie o drugiej po południu, piję kawę o trzeciej trzydzieści nad ranem i tak sobie żyję, trochę w innej czasoprzestrzeni.

 What about my summer holidays? I'm not gonna keep on repeating myself and telling you I'm sorry for my absence. Neither do I want to say I'm coming back and I'm gonna post more often. We all know me too well and we all know I just disappear from time to time. I need that and I can't avoid that. We'll just go with the flow and see. This time with no promises. So, what have I been up to? Let's just say I'm having the laziest, the least productive holidays ever. I'm finishing the last season of Friends (God knows what I'm gonna do with my life after that), I'm expanding my little home  library, I'm wearing sweatpants 24/7,  I'm eating breakfast at 2 PM, drinking coffee at 3.30 AM and in general I'm just not giving a flying ef about anything. And it feels good and it feels right.




Tylko czasami nachodzi myśl, że czas najwyższy się ogarnąć. Szybko jednak ta myśl odchodzi, bo te „po-szkolne”, „przed-studenckie” wakacje zdarzają się tylko raz w życiu i to chyba jedyny moment takiej kompletnej „wolności”. I ja, jako kompletnie wolny człowiek, zdecydowałam spędzić te wakacje oglądając seriale. 
Połowa sierpnia zapowiada się natomiast lepiej, będę próbować złapać trochę słońca nad polskim, dobrym morzem, którego nie widziałam z kilka lat. Wrzesień z kolei, jeśli uda się to, co ma się udać, będzie głównym miesiącem podróżniczym. Jeśli macie do polecenia jakieś kierunki podróżnicze w Europie, dajcie znać w komentarzu :) Nie wydaje mi się, żeby udało mi się odpowiedzieć na komentarze pod ostatnim postem, dlatego umówmy się, że będę stale monitorować ten dzisiejszy i tutaj aktualizować odpowiedzi. Trzymajcie się i do zobaczenia :)

 I only sometimes have this feeling that I should  get myself together. But on the other hand these post-school, pre-university holidays happen only once in your lifetime and it's the only moment in your life when you're just free. And I, as a totally free person, have chosen to spend these holidays watching TV shows. At the end of August I'll hopefully catch some sunshine at the Polish sea and if everything goes right September will be my main motnh of travelling. Take care xx




(these two photos though...I'm not pregnant. LOL. / Patrzę tak na te dwa zdjęcia...Nie, nie jestem w ciąży.)
Read More

6/24/14

Sweet Nothing | OOTD


(Weronika Załazińska / ph. Maksymilian Scholl)
| Mango trousers | second-hand blouse |  Kari shoes  |

Bardzo lubię jazdy pociągiem. Gdzieś pomiędzy Grekiem opowiadającym o pracy kucharza, a widokiem ciągnących się jednolitych pól i słupów telegraficznych, człowiek jest atakowany milionem myśli i przemyśleń, które pojawiają się tylko podczas tych trzygodzinnych (a nawet czterogodzinnych) podróży w wykwintnych warunkach polskich kolei. I tak sobie teraz jadę, i patrzę przez okno, i  „pociągowa myśl” atakuje. Jak ja bardzo nie umiem pisać o ubraniach. Tak bardzo, że po tych kilku latach prowadzenia strony, na palcach jednej ręki mogę zliczyć wpisy dotyczące tylko tego, co mam na sobie. Zawsze zaczynam pełna dobrych chęci, ale za każdym razem moja uwaga w tempie błyskawicznym kieruje się na pogodę, uzależnienie kofeinowe czy jakąkolwiek inną rzecz, która ubraniem nie jest. Po prostu nie umiem. A czytam i czytam twórczość niektórych blogerów piszących o modzie i się zastanawiam - jak to się dzieje; lekkie pióro, kroje, materiały przewijające się w tekście, operowanie akuratnymi terminami, błyskotliwe refleksje. A ja widzę ubranie i nic do powiedzenia nie mam. I chociażbym siedziała trzy godziny, to nic nie wypocę. Zwykła pustka.  



Historię wokół ubrania mogę za to opowiedzieć, bo jak tak teraz siedzę, to wielka dziura w moich czarnych spodniach na mnie spoziera. Dziur jest kilka, zrobionych własnoręcznie, w pocie czoła z resztą, bo niszczenie spodni wcale takie łatwe jednak nie jest. Nonszalancja jest nonszalancją kontrolowaną i zamierzoną. Ile dziur i przetarć jest jeszcze nonszalancją, a ile już zwykłym niechlujstwem? Jak w ogóle ustawić dziury - symetrycznie? Pod kolanem, nad kolanem? Pierwsze koty za płoty, jak to mówią, ciachnęłam po dwa razy z każdej strony i cieszę się z darmowej wentylacji kolan.

Trzydzieści minut do Krakowa, a ja zaobserwowałam, że prześwitująca koszula jest jednak trochę za prześwitująca i pokazuje więcej niż miałam w planach pokazać światu. A post cały też bez sensu, bo dziury w spodniach, które dziś Wam pokazuję,  są z taśmy produkcyjnej i znowu nie napisałam o niczym, o czym pisać powinnam.
Read More

6/14/14

The All Year Round Boots | OOTD

(Weronika Załazińska / ph. Maksymilian Scholl)
| New Yorker skirt| second-hand jacket | Sheinside top |  Deichmann shoes  |H&M rings and necklaces |

 Kilka słonecznych czerwcowych dni temu, podczas standardowego kawowego posiedzenia, zostałam zapytana jak i dlaczego nie zbliżam się do zgonu mając na nogach te buty. Osoba pytająca nie wiedziała. Nie wiedziała, że to buty całoroczne i specjalne. W miesiącach zimowych trzymają ciepło, w lecie natomiast pozwalają żyć. Tak, i biją na głowę Conversy, które często fundują darmową saunę na środku chodnika. I wiem, że osoba stojąca w szortach, na nogach mająca buciory, twierdząca, że ma się naprawdę w porządku, podczas gdy słońce z porażającą siłą świeci jej w oczy, jest na pozór osobą mało wiarygodną.  Pozory jednak mylą.

Let me introduce you The All Year Round Boots. I was asked the other day by one of my friends how I manage not to be dying in these when it's so sunny outside. She didn't know. They are special. In the winter, they keep me warm; in the summer - they keep me cool. Yes, they do beat Converse shoes, which are the least summer-appropriate shoes I guess since they make you feel as if you were in a freaking sauna when you're only standing on a street. And I know, sometimes it's hard to believe a chick wearing shorts and boots on a sunny day claiming she's totally alright but trust me - she is totally alright.





Read More

6/6/14

Blue Thursday | OOTD
(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowska)
| Mango shorts | second-hand shirt | second-hand scarf |  Converse shoes  |H&M rings and necklaces |

Dziwne, jak wiele rzeczy się zmienia. Kiedyś takiego typu szortów nie tolerowałam. Nie mogłam pojąć, w jakim celu idzie się do sklepu i kupuje spodnie, które wyglądają jakby miały za sobą bliskie spotkanie ze wściekłym i agresywnym psem.  Czas jednak człowieka zmienia, bo do miłośników rzeczy „pogryzionych przez psa” dołączyłam i ja. I przechodzę właśnie przez niebezpieczną fazę, kiedy wszystko, co widzę jest idealnym materiałem na piękne postrzępienie.  

It's funny how things change. I used to hate these type of shorts - literally detest them. I could not see why would you spend a sh**-ton of money to get shorts that look as if they just experienced a close encounter with an angry and agressive dog.  Things do change, let me tell you. I'm all in the 'ripped by a dog' club and I'm going through the phase when I see one thing and immediately imagine how beautifully it could be ripped.

 
 Ostatnio, oprócz wyżej wspomnianej fascynacji niszczeniem rzeczy, zauważyłam, że moje zdolności mówienia „nie” powinny pójść do poprawki. Bo o ile nie mam z tym problemu w większości sytuacji życiowych, kiedy idę coś gdzieś zjeść, moja siła woli się ulatnia. Powtarza się to za każdym razem. Kończę jeść,  a zza rogu wyłania się kelnerka i ja wiem, co zaraz się stanie. Podchodzi i pyta, czy nie chciałabym spojrzeć na kartę z deserami. To pytanie jest pułapką, bo rzucić okiem nie zaszkodzi. Rzucam więc okiem i pięć minut później mam przed sobą coś, czego nie planowałam mieć przed sobą jeszcze trzydzieści minut wcześniej.


Also, I recently noticed I should really work on my 'saying no' skills. Cause whenever I go somewhere to eat, I do the same thing. Everytime. After I'm done with my main order, the waitress comes and and she goes 'Would you like to see our card of desserts?'. This it the trap question. Taking a look at a list wouldn't hurt, right? Well, that's exactly my approach but everytime I decide to 'take a look at a list' I end up with something I surely was not intending to order thirty minutes before. 

 Jednym z moich ulubionych zajęć ostatnio stało się więc testowanie różnych knajp w Krakowie (ulubione to nie jest na pewno dla mojego portfela). Wczoraj wybrałam się do niedawno otworzonego miejsca Plac Nowy 1 na Kazimierzu. Czaiłam się i czaiłam, żeby tam zawitać i kilka razy przechodziłam, żeby tylko zaglądnąć i przypatrzeć się wnętrzu  (jest naprawdę przepiękne). Za każdym razem, kiedy idę do nieznanego miejsca, wyznacznikiem jakości są dla mnie dwie rzeczy - mojito i creme brulee. Tak nawiasem mówiąc, jeśli ktoś uważa, że zrobienie mojito to nie filozofia, i że wszędzie smakuje tak samo, powiadam - jest w wielkim błędzie. W każdym razie i mojito, i creme brulee były przepyszne, jedynie co do pizzy wszyscy mieli mieszane uczucia. Zjadło się w swoim życiu trochę pizzy i ta była trochę nijaka. Blada. Następnym razem zamówię mięcho. Ono rzadko mnie rozczarowuje.


Having said that, testing out places to eat in Krakow has become one of my favourite things recently (it's definitely not a favourite thing for my wallet). Yesterday I checked out a newly - opened place in Kazimierz quarter called Plac Nowy 1. The whole building was renovated some time ago and it's got probably one the nicest interiors I've seen in my city. When I go to a new place, I've got two things that I order and I base my rating on. It's a weird combination of a mojito (if you think everywhere it tastes the same you are so wrong) and creme brulee. Yesterday these two were just on point, so if you pop in Krakow some day, definitely consider having one of them. When it comes to the love of my life, which is pizza, there's nothing extraordinary about it. A girl has eaten a lot of pizza in her life and that one was just...fine. 


Miłego weekendu! Have a nice weekend guys!

Read More

6/3/14

The Weekend Edit | OOTD, photodiary

To połowa drugiego kubka kawy tego poranka, a jeszcze nie udało mi się skonstruować chociaż jednego zdania bez zrobienia pauzy w połowie i skasowania wszystkiego, co napisałam. Tak, to ten typ poranka, który zdarza się raz na jakiś czas i to bez zapowiedzi. Kilka godzin rano, kiedy mózg, chociażby nie wiem jak zachęcany i jakimi środkami pobudzany, po prostu nie chce działać. Od razu więc usprawiedliwiam możliwy brak logiki i brakujące literki w wyrazach. 
Dziś kilka zdjęć z weekendu. Wsiadłam do pociągu, poodwiedzałam znajomych i skoncentrowałam się na dwóch rzeczach : jedzeniu i chodzeniu. Piątkową pogodą byłam wysoko zniesmaczona, ale za to następne dni okazały się idealne; szczególnie do siedzenia wieczorem nad brzegiem Wisły.


I'm on my second cup of coffee this morning and still can't type one proper sentence without pausing in the middle and deleting everything I've written so far. I'm sure you know these kind of mornings when your brain just won't work. It won't work. I'm having one of these so excuse illogical sentences or words lacking in a couple of letters. Here are a few pics I took this weekend. I took a train to Warsaw, met with my friends and focused on two things only : wandering the streets and eating. When I arrived on Friday the weather was absolutely disgusting but fortunately the next two days were just lovely - especially in the evening it was so nice to chill out on the bank of the river. 

(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowska)
| Oysho jumpsuit | second-hand bag| second-hand scarf |  Deichmann boots  |H&M rings |



 Krótki momencik na docenienie tego kombinezonu. Dla osoby dosyć lubiącej wygląd sukienki (ale nie komfortu noszenia z nią związanego) to jeden z najlepszych wynalazków. Bo wygląda to jak sukienka, ale nie zmusza to wyglądania jak osoba z problemami i brakiem koordynacji rąk za każdym razem, kiedy wiatr zdecyduje się zawiać.

 Can we just all take a moment and appreciate this jumpsuit? I honestly that jumpsuit is one of the greatest things ever invented if you like dresses. It looks like a dress but doesn't make you look like a mental person doing weird moves with your hands whenever the wind blows. Absolutely genius.


 

1⏪  Z serii "jedząc powietrze" razem z Mary / Me eating air in da club with Mary 

2⏪ I kolejny raz, kiedy filtry z wielkiego badziewia robią pseudo-artystyczne (też trochę badziewne), ale znośne zdjęcie / I swear a good filter can make a decent photo out of some real crap

 ⏩3⏪ Typowe nocne selfie z Agatą i Olką pod mostem. Styl, klasa i piękno na jednej fotografii. /  Typical night time selfie with Agata and Ola.  

 ⏩4⏪ Brak lewej nogi. / No left leg here.
   

⏩ |second-hand shirt | Mango shorts and bag | Deichmann boots | second-hand scarf| ⏪
i

 Dniem pełnym chwały i zadowolenia okazał się piątek, kiedy to niekończąca się pogoń za rzeczami-widmo...została zakończona. Tylko ja potrafię spędzić tyle tygodni uganiając się za jedną książką i błyszczykiem i nie chcąc zaspokoić się wysyłką przez Internetem. Co to za zabawa, ja szukam stacjonarnie. Koniec końców udało mi się. Wszystko zależy od przyimka zaczęłam w pociągu i chociaż nie powinno się niczego polecać bez skończenia, to ja polecam. I polecam już ją kupić, zanim wszystkie egzemplarze znikną nawet z księgarni internetowych. Błyszczyk NYXa Butter Gloss w kolorze Creme Brulee od razu polubiłam, chociaż za często takich rzeczy nie noszę. Piękny kolor (w google grafice są dostępne bardzo dobre swatche) i piękna nazwa. Geniuszem jest ten, kto postanowił nadawać kosmetykom nazwy związane z jedzeniem.


Oh the glorious day happened on Friday when the never-ending struggle to get these two things was over. I spent so much time looking for a book and a lipgloss that it's just pathetic but you know I'm capable of a lot of things. Anyways, the book I got is a script of a conversation between three Polish language Masters. I'm halfway through and I find it hilarious. The lipgloss though is a NYX Butter Gloss one, in the colour Creme Brulee. I'm not a huge lipgloss wearer but the colour is absolutely beautiful. And by the way, can I just say how much I adore brands that name their products with the names of food?



A mówiąc o jedzeniu...Czym byłby blog bez typowego zdjęcia tego, co wylądowało w moim brzuchu?
Speaking about food...It's time for a typical blogger pics of what lands in my belly.


Miłego tygodnia! Have a nice week!
Read More

5/23/14

Back | OOTD
(ph. Maksymilian Scholl)
| second-hand jumper | American Apparel shorts | second-hand bag |  Geox Hidence boots  via www.geox.com |

Dzisiaj pierwszy oficjalny dzień najdłuższych wakacji w życiu. Po dwunastu latach rozpoczęły się te słodkie cztery miesiące zawieszenia pomiędzy byciem uczniem, a studentem. I dziwne to trochę uczucie pozbyć się szkoły zawsze siedzącej gdzieś tam z tyłu głowy. Wczoraj napisałam ostatni egzamin (z włoskiego). I dużo miałam szczęścia, że w ogóle do niego podeszłam, bo gdzieś w świecie papierów i biurokracji zrobiono małą pomyłkę. I tak wczoraj udałam się do szkoły, w której miałam pisać maturę, aby dwadzieścia minut przed rozpoczęciem egzaminu ujrzeć zdziwione twarze pań z sekretariatu twierdzące, że one nic o moim istnieniu (w ogóle i na liście) nie wiedzą i w końcu dowiedzieć się, że maturę mam pisać w innym liceum w Krakowie. Tych dwudziestu minut z życia nigdy nie zapomnę. Zdążyłam. Napisałam. Zwyciężyłam. I przeżyłam, a to oznacza, że wracam tu na stałe. Chociaż dzisiaj bardzo krótko i też nudno, to daję tylko znać, że żyję i widzimy się naprawdę niedługo ;) A co do stroju jeszcze - bo faktycznie od czasu do czasu przydałoby się coś na ten temat wspomnieć - jak zwykle cała na czarno (bo kolory letnie to jak widać zdecydowania moja działka) z wyjątkiem białych Geoxów, które okazały się mieć małą platformę, co dla karła takiego jak ja, jest zawsze plusem. Trzymajcie się :)

Today is the first day of the longest holidays I'll ever have. Cheers to that. I am free, finally after 12 years spent in school, I've got the most exciting four months ahead of me. Yesterday I wrote my last exam (Italian) which I could have not written at all because somewhere deep in the world of bureaucratic and papers they made a mistake. I basically was directed to write my exam in one school and when I got there it turned out I was on the list in the other one in my city. I found out about it 20 freaking minutes before my most important exam (probably in my whole life). I still can't figured it out how but I made it. I got to the other school. And I did well on the exam. Though, I still wanna give a big hug to the people who made the most stressful experience even more stressful for me. But now guys I am so back here. So back, you're gonna regret asking me to post more often. Even though today's post is on the shorter side and on the more boring one, a lot of things are coming soon so stay tuned :) As for the outfit - I've gone all black (because obviously summer colours are my thing) with the exception of these white Geox shoes I got recently. They do have a little platform going on so for a dwarf like me they are perfect. Take care guys!





Read More

4/3/14

LOOBOOK VIDEO + PICS
(Weronika Załazińska )
⏩1| second-hand tanktop | vintage shirt | Cheap Monday jeans | Reserved boots|

To trzy zestawy (z całych czterech), które umieściłam w nowym video (jeśli go nie widzieliście, link na końcu postu). Dzisiaj nie mam zbyt dużo do powiedzenia, co nawet mnie wprawia w lekkie zadziwienie, bo przez te lata chyba wszyscy zorientowaliśmy się, że nawet gdyby rzucić we mnie bułką, to i tak pewnie miałabym na ten temat z trzydzieści spostrzeżeń i przemyśleń. SZKOŁA KOŃCZY SIĘ ZA (około) DZIESIĘĆ DNI, ja latam i przepraszam za to coś, co dziś wymknęło mi się spod klawiatury. Jest dosyć późno, a mój mózg najwidoczniej odmawia już funkcjonowania. Do zobaczenia! 

Here are three of the four looks I included in my Lookbook Video (no Polish language in this particular one so you can safely watch it yay). I don't really have a lot to say today which is odd, because we all know I do love rambling about everything (which is nothing). Oh wait, MY SCHOOL ENDS IN TEN DAYS. I am flying. I'll see in the next post guys, take care and I'm sorry for this s*** piece of writing. It's kinda late and apparently my brain is not working.


⏩2| Mango jacket | Maryvillosa T-shirt | Zara shorts | Deichmann boots|

⏩3| Mango jacket | Zara skirt | Reserved boots | H&M bag|


Read More

3/23/14

IT'S BEEN A WHILE | OOTD

 (Weronika Załazińska /ph. Maksymilian Scholl / wearing second-hand top, American Apparel skirt, (?) jacket, Deichmann boots, H&M bag)

 Nastał marzec (23 dni temu), a moje blogowanie utknęło w dosyć żałosnym punkcie i tak naprawdę z każdym tygodniem trudniej mi się było zebrać i cokolwiek napisać. Blogowanie jest pewnym przyzwyczajeniem i kiedy wypadnie się z rytmu (który u mnie nigdy nie był wybitny, ale jakiś przynajmniej był), ciężko jest nagle wrócić do tego przyzwyczajenia. Z jednej strony, jeśli śledzicie mojego Youtube'a, mniej więcej wiecie, co się u mnie dzieje, z drugiej - jeśli tego nie robicie, to ten post wygląda mniej więcej jak notatka po powrocie z zaświatów.

So it's March and I'm the worst blogger ever. I just wanna slap myself right in my face when I think about all of you, 'international folks' that are unable to understand my Polish ramblings on my Youtube channel. It seems I haven't talked to you for ages. I haven't abandoned the blog and I'm not planning to - it's just my finals are right around the corner and it's hard to do 50 things at the same time. But good news is I'm going back to regular (I mean super regular) blogging when the exams are over, that is in May. I hope you'll somehow stick with me :)


W skrócie więc - co nowego? W zasadzie niezbyt wiele. Cieszę się z pierwszym słonecznych i ciepłych dni w Krakowie (które się już chyba skończyły, bo pisząc to teraz obserwuję jak ciemne chmury zbierają się na niebie), piję kawę (to dopiero nowość) i zaczynam zastanawiać się jak zagospodaruję najdłuższe wakacje mojego życia. Przede mną cztery pełne beztroskie miesiące, a w głowie dziesięć tysięcy planów, których nie da się połączyć. Jest tyle miejsc, które chciałabym zobaczyć, a na pierwszym miejscu ostatnimi czasy plasuje się Zachodnie Wybrzeże. To dosyć dziwne i zaskakujące, szczególnie dla mnie, bo nigdy mnie tam nie ciągnęło, ale chyba w moim prawie-dziewiętnastoletnim życiu nastał czas, żeby moje preferencje się trochę pozmieniały. Kalifornia jest na razie tylko marzeniem, które zapewne się w tym roku nie spełni, ale mam przecież całe życie przed sobą :D

What's new? Not that much, to be honest. I'm enjoying the first sunny days in Krakow, I'm drinking lots of coffee (such a novelty, right) and looking forward to my longest summer holidays ever. I'm having four months of summer this year and I just wanna make the most of it. There are so many places on my mind that I'd love to visit. One of them is West Coast which is sort of funny cause I've never had a craving for visiting California. This only shows opinions and preferances change and for the last couple of months I've been DYING to go there. I'm doubtful if it's gonna happen this year though - probably not but you know, I've got my whole life ahead of me :D


Jeśli chodzi o dzisiejsze ubrania, to trzymam się komfortowo czerni, która jest dosyć zabawnym kolorem, który sprawia, że człowiek czuje się bezpiecznie i jednocześnie uwalnia wewnętrzną Beyonce, którą każdy z nas nosi w sobie.


When it comes to today's outfit I'm wearing a lot of black which lately has been very typical of me. It's just such a safe (and comfortable) colour but it somehow gives you so much energy and it just brings out that inner-Beyonce we all have. 

 Trzymajcie się i do zobaczenia! :)
Take care guys, I'll try to post a couple of things until May but I'm not promising a lot of content. Thanks for your patience and I'll see you (hopefully) soon!
Read More

1/24/14

LITTLE BLACK DRESS


(ph. Maksymilian Scholl / wearing Sheinside dress, Modekungen bag, Reserved boots)

 It is so weird to be writing here again :) HELLO EVERYBODY after a freaking one month of blog-break! I needed it, I seriously did. Just to kind of remind myself that I'm not obligated to blog and I should do it when I feel like doing it. It's been a CRAZY month. I had a great New Year's Eve party (can you believe I didn't have Post-Midnight Depression?!), my Youtube channel's been going so fast, I'm having my prom this Saturday! I'm just so happy with how this year started. I'm starting to freak out about my final exams though - I have absolutely no clue how I'm going to survive May. There is a slight possibility that I won't. And I'll die.

 Jakoś dziwnie coś tu znowu pisać po szalonym :D MIESIĄCU blogowej absencji. Nawet nie wiem jak mam się z Wami przywitać, więc to pominę i liczę tylko na to, że nie zjecie mnie za bimbanie sobie ze wszystkich czytelników przez ostatnie trzydzieści dni. Tak jak "szalona" była moja absencja, tak i szalony był ten miesiąc. W pozytywnym znaczeniu. Rok 2014 rozpoczął się wspaniałym Sylwestrem BEZ depresji po-sylwestrowej. Kiedy wybiła północ, a ja nie poszłam do kąta płakać i rozmyślać nad sensem życia, wiedziałam, że ten rok rozpoczął się lepiej niż dobrze. Youtube rozwija się też w szalonym (powtórzmy to słowo jeszcze dziesięć razy) tempie, za co chciałam Wam strasznie podziękować - chociaż tworzyć bloga kocham i robię to już prawie od pięciu (?!) lat, to 'wideła' sprawiają mi więcej radości i wydaje mi się, że trochę inny sposób interakcji z Wami. Dziękuję więc jeszcze raz za tyle miłych słów, które zostawiacie. A! Mam jeszcze jutro studniówkę - jak więc widzicie, styczeń jest pełen wrażeń :) Zaczynam jednak intensywnie i maniakalnie myśleć o maturze i trochę się zastanawiam, jak ja przeżyję maj. Jest dosyć duża możliwość, że go nie przeżyję i po prostu umrę.




Here you can watch my video with these three winter outfits (the second one though haha). I put up English subtitles so you can understand my rambling. As you can probably tell I haven't been very adventorous with colours this winter (these 18 years frankly speaking). But I'm more that okay with that and I prefer to stick to my black skirts, white collars and grey sweaters.

Tutaj możecie zobaczyć video, w którym pokazałam moje typowe trzy zimowe stroje (ten w środku jest w szczególności tak zimowy, że bardziej się już nie da). Jak widzicie w tym miesiącu (a raczej w tym życiu) nie pałałam zbytnią miłością  do żywych kolorów. Trzymam się więc czarnych spódnic, białych kołnierzy i szarych swetrów.



 A quick Instagram update : 1) A random selfie I took after watching 10 000 episodes of Friends. I LOVE THIS SHOW. 2) My prom's tomorrow!!! Aggrgrgrgrh I am so excited about it and it's quite funny because I was like 'Prom? Whatever.' during all these months and suddenly it hit me this week that I'll finally be able to sing High School Musical's 'Night to Remember' and the lyrics will be so true :) 

Na koniec małe sprawozdanie z Instagrama: 1) Zdjęcie upamiętniające moją radość z nałogowego oglądania "Przyjaciół" 2) Moje szpilki z Aldo na jutrzejszą studniówkę. Moim celem jest wrócenie do domu w jednym kawałku i bez złamanej nogi. Życzcie mi szczęścia. 

See you soon! Do zobaczenia!
Read More

12/23/13

IT'S ALMOST CHRISTMAS!
 (ph. Maksymilian Scholl / wearing second-hand jumper, New Yorker skirt, Reserved shoes, Tesco scarf, my Grandma's old watch, Mohito coat, Mango bag)

Christmas is almost here! I guess my excitement can be very annoying for both You and people who surround me on a everyday basis but I can't help it - my favourite time of the year has just arrived and I'm the happiest girl on this planet. It feels so weird when Christmas is over though - every single year with the beginning of October The Big Anticipation starts and then after these three days, I'm left quite confused and without any purpose in my life.

Święta już tuż tuż! Już za kilka dni nie będziecie musieli znosić mojej ekscytacji, którą się z Wami tutaj dzielę od kilku miesięcy. Teraz jednak nadszedł finał wielkich oczekiwań, które zarządziłam gdzieś na początku października, mój ulubiony czas w roku się rozpoczął, a ja nie mogę być z tego powodu bardziej szczęśliwa. Boję się jednak, co będzie po tych trzech nadchodzących dniach - każdego roku, kiedy Święta mam za sobą, czuję się stłamszona, oszołomiona, wyrwana z jakiegoś dzikiego amoku i pozostawiona bez żadnego celu w życiu.


If you're Christmas addicts like I am, be strong - next Christmas is only in twelve months, I'm sure we're gonna make it. Now enjoy these few days we've anticipated for so long, grab a nice warm cup of tea, play some Micheal Buble's songs (his songs are like freaking air during Christmas time, I think we can all agree with that) and get ready cause Christmas Eve's tomorrow! 

Jeśli należycie do grupy ludzi ogarniętych manią Świąt, pamiętajcie - następne Święta już za dwanaście miesięcy, damy radę. Teraz nie pozostaje nic innego niż tylko zaparzyć herbatę, puścić piosenki Micheala Buble (które podczas czasu świątecznego pełnią rolę powietrza) i przygotowywać się do jutrzejszej Wigili.


I even found this cup very Christmassy. It says 'Come back to us'. Cute. And look at this background I achieved - I feel Christmas and Tumblr in the air.

Ten kubek wydał mi się bardzo świąteczny. A jeszcze to tło rodem z tumblra, które udało mi się osiągnąć - jeśli to nie wprawi Was w świąteczną atmosferę, to już nie wiem co.





Have a lovely Christmas! I wish you all of the best, enjoy this precious time with the people you love :) Merry Christmas!
 
Życzę Wam wszystkiego najlepszego, spędźcie ten wspaniały czas z ludźmi, których kochacie najbardziej i najedźcie się do upadłego ! Wesołych Świąt ! :)
Read More