

Mokasyny to moja najnowsza zdobycz z Włoch. Pamiętam, że kiedy byłam mała, z krzykiem uciekałam na widok takich stworków. Potem nastąpił okres zapomnienia, aż do teraz. Zorientowałam się, że conversy i koturny nie są jedynymi butami na tej ziemi i pełna pozytywnej energii wkroczyłam do włoskiego sklepu z butami. Zaatakowały mnie (kontrowersyjnej urody) trampki na szpilkach. Niezbyt dobry początek, prawda? Skulona mijałam wysokie szpilki, baletki, sandały, buty dla babć (nie wiedziałam, że są na to specjalne działy), aż w końcu trafiłam na królestwo mokasynów. Zobaczyłam je- brązowe, piękne, powiem aż- szlachetne (:D) Chyba nie muszę pisać, jak skończyła się ta przygoda?:)
Mini sesja z Paulą była przezabawna. Ludzie uśmiechali się z politowaniem, kiedy po raz tysięczny skakałyśmy/biegałyśmy złapane za ręce ;) Poza tym odkryłam u siebie jedną dziwną rzecz- nie czuję, kiedy jestem zamoczona w kałuży po kostkę ;) Może przydadzą mi się takie zdolności w przyszłości. Zobaczymy.
I trochę z serii "dziwne zdjęcia"
zdjęcie ;
zdjęcie ; zdjęcie ; zdjęcie
These moccasins are my newest haul from Italy. When I was younger I used to hate them and run away when I saw them. Then I just forgot about this type of shoes. Until now. So, full of energy, I went to a shoe shop in a city near Riva del Garda. I passed high-heels, sandals, shoes for grandmas (?!?!) and I finally saw them. Brown.Beautfiul. Perfect. I really don't need to tell you what the end of this adventure is?:)
Mini session with Paula was a great fun! I wouldn't be me if I didn't make stupid faces and have a laugh attack ;)
wearing second-hand shirt, Mum's scard, shorts after my Dad, pushy wamp shoes
yeah...
ph. Buńol ;)